Biblioteka pod wulkanem

Biblioteka pod wulkanem

Spotkanie z Anną Pawłowną

W tym roku lato jest słabe. Lipiec – 10 stopni Celsjusza, a w czerwcu w Pietropawłowsku jeszcze leżał śnieg. Anna Pawłowna, jak co dzień w południe, otwiera drzwi biblioteki. Dziś od oceanu wieje silny wiatr, co z kolei zdarza się często, bo na południowo-wschodnią część Kamczatki silny wpływ wywiera Pacyfik. Anna Pawłowna włącza piecyk i czeka na pierwszych czytelników z nocnej zmiany, którzy rozpoczynają wachtę o dwudziestej. Biblioteka pachnąca kurzem i starymi woluminami mieści się u stóp wulkanu Mutnowskiego na budowie elektrowni geotermalnej.

Nakaz pracy

Kiedy samolot podchodzi do lądowania w Pietropawłowsku Kamczackim widać pokryte śniegiem wulkany i błękitną Zatokę Awaczińską. Zapiera dech w piersiach. Potem, kiedy pozna się tę krainę, trudno się nie zachwycić. Anna Pawłowna pokochała to miejsce, surową przyrodę – księżycowy krajobraz, wulkany, fumarole, gorące źródła, ocean. Kiedy ma wolne i nie pracuje w bibliotece, prowadzi wycieczki krajoznawcze. Zna tu każdy kamień i strumień; nie ma zakątka, o którym nie miałaby czegoś ciekawego do opowiedzenia.

Sama sobie wybrała to miejsce – Kamczatkę, choć może nie do końca tak było. Kończyła studia, bibliotekarstwo w Moskwie. Trzeba było wybrać miejsce pracy. Długo się zastanawiała, rozpytywała przyjaciół. „Wybierz Rosję” – radzili – „tu zawsze będziesz u siebie.” Wybrała Spitsbergen, ale nakaz pracy dostała jakaś dobrze ustawiona osoba. Nie chciała wracać do siebie na Syberię. Zdecydowała się na Kamczatkę.

Przez szereg lat pracowała w różnych bibliotekach Kamczatki – w Milkowie w środkowej części półwyspu i w Elizowie koło Pietropawłowska na stanowisku dyrektora Centralnego Systemu Bibliotek, ale zmęczyły ją panujące tam układy. Wybrała filię pod Mutnowskim.

Pięć tysięcy woluminów

Na początku lat osiemdziesiątych w rejonie Mutnowskiej Sopki, sześćdziesiąt osiem kilometrów na południe od stolicy obwodu – Pietropawłowska Kamczackiego rozpoczęto badania geologiczne. Naukowcy mieli stwierdzić, czy tutejsze gorące źródła dostarczą prąd dla miasta liczącego wówczas dwieście czterdzieści tysięcy mieszkańców.

Wtedy, w 1981 roku, u stóp wulkanu powstała wypożyczalnia, filia Biblioteki Głównej w Elizowie, która udostępniła część swojego księgozbioru pracującym tu naukowcom. Nie było pieniędzy na zakup prasy, więc czasopisma przekazywali geolodzy, i tak jest do dziś.

Gdy w 1994 zakończyły się badania, biblioteka pozostała. Rozlokowała się w piwnicach niskiego domu pozostałego po geologach. Kiedy rok później moskiewska firma Geoterm rozpoczęła budowę elektrowni, w bibliotece pojawili się nowi czytelnicy – robotnicy. Przyjeżdżają tu, bo zarobki są lepsze niż gdzie indziej – Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Mołdawianie, Baszkirowie, ludzie z najdalszych stron byłego imperium i z najbliższej okolicy – Elizowa i Pietropawłowska Kamczackiego.

„Mam sześciuset pięćdziesięciu czytelników” – mówi Anna Pawłowna – „i pięć tysięcy woluminów”. Jest duża rotacja wśród czytelników. Zmieniają się tak jak wachty, co miesiąc lub co trzy miesiące. Jedni wyjeżdżają, drudzy przyjeżdżają.

Na półkach beletrystyka, poezja, chrześcijaństwo, „wszystko o Kamczatce”, powieści kryminalne, fantastyka. „Największym zainteresowaniem cieszą się kryminały i fantastyka. Książki o Kamczatce mam w szczególnej pieczy, ponieważ czytelnicy je kradną. To mój konik. Zdobyłam je własnym staraniem, tak jak większość nowych książek, z wymiany międzybibliotecznej, ponieważ nie dostaję pieniędzy na zakup nowości.”

Anna Pawłowna pracuje w systemie zmianowym. Miesiąc w bibliotece pod wulkanem i miesiąc w domu w Elizowie, ale czasem dłużej zostaje z rodziną, szczególnie zimą, gdy droga jest nieprzejezdna. Wtedy zastępuje ją ktoś inny.

Latem prace na budowie idą pełną parą. Ruch w bibliotece jest duży. Zimą, kiedy spadnie cztery lub pięć metrów śniegu, tempo prac spada o połowę, a do biblioteki wchodzi i wychodzi się przez dach, zanim kierowca pługu śnieżnego nie wykona swojej roboty, dlatego też nowe budynki dla robotników postawiono na palach. Wieczory zimowe w ciepłej czytelni są długie. Anna Pawłowna zamyka bibliotekę o dwudziestej trzeciej.

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.