Tym razem Afryka

3 stycznia 2011

Tekst powstał 22 października 2010 na moim blogu Etiopia 2010.

Tego już nie można było dłużej odkładać. W końcu trzeba ruszyć na nowy kontynent. Padło na Afrykę, a dokładniej na Etiopię. W tym roku jedzie nas pięcioro: Małgosia, Małgosia, Justyna, Maciek no i ja.

W Etiopii jest wiele do oglądania. W ciągu trzech tygodni nie da się obejrzeć wszystkiego, wszędzie dotrzeć. Wybór padł na to, co utworzyła natura. Będziemy chodzić po górach Siemen przez 8 – 9 dni, podpatrywać dżelady i kozice, podziwiać krajobrazy ponoć bardziej spektakularne niż nad Wielkim Kanionem aby potem, z krótkimi przystankami w Gonderze i Lalibeli (tu zabytki, jeżeli czasu wystarczy), udać się do Mekele, skąd rozpoczniemy przejazd przez pustynię Danakil. Najważniejszy punkt programu na pustyni to wulkan Erta Ale, z jeziorem gorącej lawy w kraterze. Podobno to najmniej przyjazne miejsce na całej planecie. Podobno Afarowie, którzy tam żyją, mówią że „lepiej umrzeć niż żyć bez zabijania”. Podobno temperatura często przekracza 40 stopni. Pojedziemy – zobaczymy. To najdroższa część wycieczki, w cenę wliczony jest haracz dla Afarów.


Do dziś ponieśliśmy takie koszty na osobę:

CoCena z roku 2010
Bilet WAW-FRA-ADD-FRA-WAW2833,19 zł
Bilet Addis Abeba-Gondar486,80 zł
Lekarz medycyny tropikalnej60 zł
Malarone (profilaktyka antymalaryczna)196 zł
Szczepienia235 zł
Przewodnik LP84,90 zł
Mapa Etiopii39,90 zł
Mapa Gór Siemen112 zł
Ubezpieczenie149 zł

Ponadto przelaliśmy zaliczkę na naszą podróż przez pustynię. Maksymalnie będzie nas to kosztować 1245 USD od osoby, ale jest szansa, że ktoś jeszcze dołączy do naszej piątki i będzie trochę taniej.
Pozostałe punkty planu będą dużo tańsze. A podsumowanie całości dopiero po powrocie. Na razie trzeba się dopakować i w drogę.