Piotr Celiński – zdjęcia z różnych stron świata






Cóż, może lepiej było przegrać wojnę...























Podróże, bliskie i dalekie, zawsze były dla mnie okazją do zatrzymania w kadrze miejsc, które inspirują, zaskakują i zostają w pamięci na długo.
W tej galerii znajdziesz zdjęcia z różnych zakątków świata – od górskich krajobrazów i dzikiej przyrody, po miasta tętniące życiem. Dominują fotografie natury i pejzażu, ale nie brakuje też ujęć przyrodniczych oraz miejskich detali, które nadają podróżom wyjątkowego charakteru.
To przestrzeń, w której łączę pasję do odkrywania świata z fotografią. Zapraszam do oglądania i odkrywania kolejnych galerii: piotrcelinski.info
Sankaber – Geech
Po śniadaniu i zapakowaniu bagaży ruszamy w drogę. Workie prowadzi nas ścieżką wzdłuż skaju przepaści. Dopisuje nam piękna pogoda. Czuć żar afrykańskiego słońca, jednak nie jest aż tak bardzo gorąco. Przekroczyliśmy wysokość 3000 m. npm, dzięki czemu temperatura nie jest tak wysoka, jak niżej. Dookoła nas hasają stada dzelad. Można spokojne zatrzymać się i zrobić… Dowiedz się więcej
Debark – Sankaber
Kończymy śniadanie około 8 rano. Przed hotelem leżą masze bagaże i zakupy na drogę. Trwa ładowanie wszystkiego na muły, czemu towarzyszą liczni kibice. W międzyczasie poznajemy naszego scout’a. Nazywa się Workie i jest podobno bardzo doświadczony. Jego kałasz wygląda bardzo porządnie, on sam też sprawia wrażenie właściwego człowieka na właściwym miejscu. Dowiedz się więcej
Do Debark przez Gonder
Nasz samolot odlatuje wcześnie rano, ale Mikias zapewnia, że godzina przed odlotem to aż nadto. Zorganizowany przez niego transport zabiera nas z hotelu o 6:15. Mamy godzinę do odlotu. Szybko docieramy na lotnisko, a tu przed wejściem kolejka. I to jaka. Wygląda, że samolot odleci bez nas. Już przy wejściu trzeba wyskoczyć z butów, prześwietlić bagaże, potem kolejka do odprawy, kilka razy zawinięta.… Dowiedz się więcej
Warszawa – Frankfurt – Addis Abeba
Wylatujemy wieczorem, 24 października. We Frankfurcie musimy spędzić ponad trzy godziny. Jakoś nikomu nie chce się jechać do miasta, spędzamy więc czas w tym specyficznym miasteczku, jakim jest port lotniczy we Frankfurcie. Przed północą wsiadamy na pokład B767 linii Ethiopian i rozpoczynamy właściwą część podróży. Dowiedz się więcej
Tym razem Afryka
Tego już nie można było dłużej odkładać. W końcu trzeba ruszyć na nowy kontynent. Padło na Afrykę, a dokładniej na Etiopię. W tym roku jedzie nas pięcioro: Małgosia, Małgosia, Justyna, Maciek no i ja. Dowiedz się więcej
Most na rzece Omulew
Cel na ten weekend został określony stosunkowo późno – w piątek wieczorem, na podstawie informacji z ICM. Warmia, a dokładniej Sasek Mały i agroturystyka Sasek. Miejsce to jest nastawione na koniarzy, ale rowerzystów też wpuszczają ;). Można wziąć opcję z wyżywieniem. Niestety kuchnia serwuje głównie padlinę. Na szczęście mają też jakieś sałatki, tak więc daje się przeżyć na tutejszej kolacji i śniadaniu. Dowiedz się więcej
Dookoła Wojciech(ów)
Mam trochę ponad dwie godziny przed odjazdem z miłego miejsca, jakim są Wojciechy. Za mało na wycieczkę (ta liczy się dopiero po przejechaniu 50 km), ale w sam raz na małą przejażdżkę. Wyruszam starą, poniemiecką drogą, pięknie obsadzoną drzewami. Gdzieniegdzie zachowały się nawet resztki bruku. Dowiedz się więcej
Pętla Jezioraka
Pętelka wokół jeziora Jeziorak jest takim awaryjnym wyjazdem weekendowym. Awaryjnym, ponieważ można podjąć decyzję w ostatniej chwili, wsiąść w pociąg i spędzić miło weekend na rowerze. Początek i koniec ma miejsce w Iławie, dokąd można dojechać każdym ekspresem jadącym do Trójmiasta. Można oczywiście trasę rozbudować i skończyć w Ostródzie, a do Iławy dostać się pociągiem. Dowiedz się więcej
Rolbik, Zbrzyca, Laska, Kaszuba i inne – dzień 4
Dziś dzień powrotu. Opuszczamy Kaszubę z rana i jedziemy do Wdzydz. Mam trochę czasu na niewielką przejażdżkę. Planuję pojechać wzdłuż brzegu Wdzydz. Przejeżdżam przez bramę jakiegoś ośrodka i z wysokiego brzegu, poprzez las, mam widok na jezioro. Po drugiej stronie dróżki cały czas są jakieś zabudowania. W końcu mijam je, ale muszę oddalić się od jeziora. Teren robi się coraz… Dowiedz się więcej
Rolbik, Zbrzyca, Laska, Kaszuba i inne – dzień 3
Kolejnego dnia postanawiamy dotrzeć do kamiennych kręgów w miejscowości Odry. Jeszcze rano zmieniamy lokalizację z Rolbika Młyna na Kaszubę – pozwoli nam to uniknąć piachu na drodze przy wyjeździe i powrocie do Rolbika. Pierwszym przystankiem będą kamienne kręgi koło Leśna. Od Kaszuby biegnie droga asfaltowa, stosunkowo szybko docieramy na miejsce. Dowiedz się więcej
Rolbik, Zbrzyca, Laska, Kaszuba i inne – dzień 2
Cel na następny dzień to akwedukt w Fojutowie – skrzyżowanie wielkiego kanału Brdy i niewielkiej rzeczki – Czerskiej Strugi. Wyruszamy rano tą samą drogą asfaltową, którą wracaliśmy wczoraj. Zatrzymujemy się na chwilę przy sklepie w miejscowości o nazwie Asmus. Teraz, w razie czego możemy powiedzieć, że znamy Asmusa ;). Miejmy jednak nadzieję, że już nikt nie będzie pytał… Dowiedz się więcej
Rolbik, Zbrzyca, Laska, Kaszuba i inne – dzień 1
Tym razem okolica Borów Tucholskich miała być bez deszczu. Wyruszyliśmy rano z Warszawy z ogólnie zarysowanym celem podróży. Po drodze typujemy kilka miejsc na pierwszy nocleg. Już po południu docieramy do Męcikału, gdzie typujemy kilka gospodarstw agroturystycznych. Ostatecznie lądujemy we wspaniałym, odludnym miejscu zwanym Rolbik Młyn. Gospodarze są bardzo mili i decydujemy się spędzić tu przynajmniej jedną… Dowiedz się więcej
Sobota na Pojezierzu Brodnickim
Tegoroczny maj nie rozpieszczał nas piękną pogodą. Po 3 tygodniach bez wyjazdu wybraliśmy jako cel Pojezierze Brodnickie. Blisko, można tu wyskoczyć nawet na jeden dzień. Wyruszamy ze Zbiczna na południe, aby wkrótce skręcić w kierunku jeziora Strażym. Objeżdżamy je od zachodu i docieramy do mostu na kanale łączącym jeziora Strażym i Bachotek. To bardzo urokliwe miejsce. Zatrzymujemy się na chwilę… Dowiedz się więcej
Majówkowe wrażenia z Kaszub
Prognozy na początek maja nie gwarantowały słonecznej pogody nigdzie w Polsce. Zdecydowaliśmy się na Kaszuby, gdzie była największa szansa na brak deszczu. Dojechaliśmy do Chmielna zatrzymując się po drodze na obiad w barze na stacji Orlen w Żukowie. Miejsce należy zdecydowanie odradzić, a wręcz traktować w kategorii ostrzeżenia kulinarnego. Dowiedz się więcej
Skoaddejavri – Fjellbu
Po nocnym spektaklu z zorzami wstajemy później – o 7. O 9:30 wychodzimy. Początkowo poruszamy się wzdłuż szlaku. Tą samą drogą wiodą również stare ślady narciarskie. Trzymamy się więc przetartego szlaku. Jednakże wkrótce ślady narciarskie porzucają szlak. Chwilę zastanawiamy się nad mapą i mamy pomysł na własny wariant. Na razie ślady narciarskie idą w zgodzie z naszą koncepcją, jednakże wkrótce zakręcają… Dowiedz się więcej
Zorze nad Skoaddejavri
Wieczorem na niebie pojawiły się pierwsze delikatne smugi. Nawet nie było widać ich koloru. Tylko tyle, że są. Ich wielkość mówiła wszystko. To zorza polarna. Szybko ubraliśmy się i wyszliśmy przed domek. Spektakl dopiero się zaczynał. Dowiedz się więcej
Čaihnavagge – Skoaddejavri
Wstajemy o 6 i 0 9 wychodzimy. Nasi fińscy sąsiedzi z drugiej chatki wyruszają chwilę po nas. Pada śnieg, wiszą niskie chmury, jest mglisto. Niewiele widać. Finowie stosunkowo szybko nas wyprzedzają. My trzymamy się swojego tempa i ze względu na ograniczoną widoczność często kontrolujemy naszą trasę. Dowiedz się więcej
Unna Allakas – Čaihnavagge
Unna Allakas opuszczamy o 9:45. Pogoda cały czas dopisuje, chociaż na szczytach gór pojawiają się pierwsze obłoki. Trasa wiedzie szeroką, płaską doliną. Docieramy do granicy norweskiej i ją przekraczamy. Gdyby nie GPS, nawet nie wiedzielibyśmy kiedy. A tak przynajmniej trzeba się przełączyć na norweską mapę. Schodzimy na jezioro Cunojavri na przeciwko chatki, gdzie planowaliśmy nasz poprzedni nocleg. Nie… Dowiedz się więcej
Stuor Karpel – Unna Allakas
Budzik naszego współspacza zaczyna wydawać dziwne dźwięki o 5:30. Gość tylko przewraca się na drugi bok i śpi dalej, My wytrzymujemy do 6:00 i wstajemy. Zbieramy się bardzo powoli, tak, że wychodzimy dopiero o 10. Pogoda jest wspaniała. Piękne słońce. Idzie się bardzo dobrze, trasa jest urozmaicona, wiele podejść i zjazdów. Dowiedz się więcej
Riksgränsen – Stuor Karpel
W sumie złapaliśmy ok 2.5 h opóźnienia. Wysiadamy w Riksgränsen. Chcemy kupić jeszcze gaz. Niestety miasteczko jest nastawione na narciarzy zjazdowców i w żadnym z dwóch sklepów nie ma butli EpiGas. Wysyłają nas do Abisko (wiemy, że tam są, bo to miejsce dla narciarzy crosscountry) albo do Katterjåk. Tam zresztą i tak chcemy dotrzeć, aby rozpocząć właściwą część naszej wędrówki. Znajdujemy drogę narciarsko… Dowiedz się więcej
Warszawa – Sztokholm
W pierwszy dzień świąt Warszawa jest pusta. O 11 wylatujemy do Sztokholmu liniami Wizz. Samolot prawie pełen. Lot trwa 1 godzinę i 20 minut. Mniej więcej tyle samo, co podróż autobusem z lotniska Skavska – Nyköping do Sztokholmu na dworzec kolejowo – autobusowy. Znajdujemy schowki na bagaże, odbieramy zakupiony przez internet bilet kolejowy i idziemy na starówkę. Dowiedz się więcej
Spacerkiem po Jełguniu
W odróżnieniu od wczorajszej soboty dziś jest po prostu pięknie. Słońce, niebieskie niebo, śnieg. Więcej nie potrzeba, no może poza czasem. Na miejsce startu docieram z Olsztyna. Po drodze do Rusi, za Bartągiem widać czynny już od rana wyciąg narciarski. Ale dziś czas na inne narty. W Rusi, tuż za zaporą na Łynie należy kierować się na „Zazdrość” – tak przynajmniej głosi drogowskaz.… Dowiedz się więcej
Nepal – Podsumowanie
Tegoroczny wyjazd do Nepalu przebiegł zupełnie inaczej niż był planowany. Jeszcze nigdy wysokość nie była takim problemem, jak na tym trekkingu. Plany poczynione przed wyjazdem zostały całkowicie zmienione. Nigdy przedtem wysokość nie była takim problemem jak teraz. Dowiedz się więcej
I po raftingu
Wykupiliśmy sobie usługę pt. dwudniowy rafting. W sumie było fajnie, tylko dwa razy płynęliśmy ten sam odcinek rzeki. Nie, nie, nie w górę, nie pod prąd. Normalnie, z prądem w dół rzeki. Tylko podobno woda gdzieś tam wyżej była zbyt wysoka, dlatego płynęliśmy dwa razy dolny kawałek. Dowiedz się więcej




























