Kategorie wpisów

Warto przeczytać

Fotografia cyfrowa. Kurs. Wydanie II

autor: Anna Owczarz-Dadan

Cena: 44.90 zł

Lobuche 4920 m. npm

Ten tekst powstał na moim blogu Khumbu-Himal-2009 i został stamtąd skopiowany z zachowaniem daty wpisu.

Doszliśmy z Thukli bez problemów. Lobuche wygląda trochę jak plac budowy. Poprawiana jest obecna infrastruktura (kilka lodge’y), natomiast nie powstają nowe. Poszedłem trochę się poaklimatyzować. Niedaleko od Lobuche, trochę w bok od szlaku stoi włoska stacja badawcza w dachem

Nareszcie Thukla

Ten tekst powstał na moim blogu Khumbu-Himal-2009 i został stamtąd skopiowany z zachowaniem daty wpisu.

Rano wyszliśmy z Pheriche, aby po niecałych 2 godzinach dotrzeć do Thukli. Pogoda – jak to ostatnio – wspaniała. Na dodatek żadnych niepokojących objawów. A więc jutro Lobuche.

Kolejny dzień w Pheriche

Ten tekst powstał na moim blogu Khumbu-Himal-2009 i został stamtąd skopiowany z zachowaniem daty wpisu.

Zdecydowałem się poczekać jeszcze jeden dzień w Pheriche. Poszedłem na wykład dotyczący choroby wysokościowej prowadzony przez HRA. Wprawdzie byłem na czymś takim 10 lat temu w Manangu, ale pomyślałem, że warto zobaczyć, czy coś się zmieniło.

Okazuje się, że

I znowu w dół…

Ten tekst powstał na moim blogu Khumbu-Himal-2009 i został stamtąd skopiowany z zachowaniem daty wpisu.

Rano opuściliśmy Dingboche kierując się do Thukli.Idzie mi się fatalnie, cały czas boli głowa. Doszliśmy na miejsce, na 4620. Od samego początku w Thukli objawy choroby wysokościowej się nasilają. Po kilku godzinach decyduję się zejść do Pheriche, prosto do

Bohaterom południowej ściany Lhotse

Dziś rano Arek zdecydował się nie iść wyżej. Wraz z Tsandrą – naszym tragarzem zeszli niżej. Ja i Thakur przenieśliśmy się do Dingboche – to zaledwie 75 m. wyżej, ale potem zaraz wyruszyliśmy na wycieczkę aklimatyzacyjna w kierunku Chukung. Szło się tak nienajlepiej. Dotarliśmy do Bibre, gdzie koło niewielkiego Tea Shop’u, na wysokości 4630 m. npm znajduje się czorten z tablicą pamiątkową poświęcona bohaterom południowej ściany Lhotse: Rafałowi Chołdzie, Czesławowi Jakielowi i Jerzemu Kukuczce. Niedługo, 24 października wypada 20 rocznica śmierci Jerzego Kukuczki.

I znowu Pheriche

Ten tekst powstał na moim blogu Khumbu-Himal-2009 i został stamtąd skopiowany z zachowaniem daty wpisu.

Rano opuszczamy Pangboche. Pogoda – jak ostatnio – dopisuje. W ciągu niecałych 3 godzin bez żadnych sensacji docieramy do Pheriche (4200 m npm). Odwiedzamy doktor Rachel w HRA, która z zadowoleniem stwierdza znacznie lepszy stan Arka.

Pheriche leży w

Pangboche, Pangboche…

Ten tekst powstał na moim blogu Khumbu-Himal-2009 i został stamtąd skopiowany z zachowaniem daty wpisu.

Tym razem Arek dochodzi do siebie, Thakur – nasz przewodnik też coś niedomaga, więc idę na wycieczkę aklimatyzacyjną w stronę Ama Dablam Base Camp. Z Pangboche ścieżką w dół do rzeki, potem przez mostek i do góry stromym zboczem

Czy to się kiedyś skończy?…

Rano wyruszamy do Pheriche. Pogoda przepiękna, idzie się dobrze. Cała droga zajmuje nam niecałe 3 godziny. Już w Pheriche Arek dostaje dosyć nagłego ataku AMS. Na szczęście jest tu HRA (Himalaya Rescue Assotiation). Idziemy do lekarza, który potwierdza – choroba wysokościowa, w tym stanie natychmiast w dół (wizyta i badanie – 50 USD, można płacić wypukłą kartą).

Znowu jakieś świństwo…

Jeszcze przedwczoraj wieczorem, po publikacji ostatniego wpisu, poczułem, że coś jest nie tak. Kilka wizyt w miejscu, gdzie król też chodzi pieszo, itd. Prawdopodobnie momo z Tengboche. Rano jestem osłabiony, ale ruszamy dalej, chcąc dotrzeć do Pheriche. Idzie mi się coraz gorzej, a w Orsho odbijam się od ściany. Koniec sił. Zatrucie musi być dosyć poważne. Na wszelki wypadek podejmujemy decyzję o zejściu do Pangboche, bo nie wiadomo, czy objawy tylko od zatrucia, czy też od wysokości.

Namche Bazar – Tengboche

Uff, Arek wydobrzał na tyle, że mogliśmy ruszyć dalej. Może to i dobrze – przez ten jeden leniwy dzień w Namche znacznie poprawiła się moja aklimatyzacja. Droga pod górę nie jest już tak męcząca.