Warto przeczytać

Kategorie wpisów

Dividalshytta – Vetlensbua i Bardufoss

8 kwietnia 2011.

20110409_140137_1 Ruszamy rano. Dziś mamy przejść najdłuższy odcinek naszej wycieczki – ponad 30 km. Nic nie pomagają żelowe plastry na piętach. Każdy krok to uderzenie bólu. Bólu wyłączającego percepcję czegokolwiek dookoła. Najgorzej, gdy droga wiedzie pod górę. A podejść ma być dziś dużo.

Czytaj dalej „Dividalshytta – Vetlensbua i Bardufoss”

Vuomahytta – Dividalshytta

7 kwietnia 2011.

Skandynawia na nartach. Wyruszamy o 8 rano, dziś jeszcze większy kawałek przed nami. Zjeżdżamy do doliny Anjavassdalen. Początkowo jest fajnie, potem trochę kluczymy pomiędzy drzewami. Idzie nam sprawnie, szybko osiągamy dno doliny. Pogoda dopisuje, świeci słońce. Tylko trochę jest za ciepło. Na dnie doliny znajdujemy ślad narciarski i kierujemy się wzdłuż niego.

Czytaj dalej „Vuomahytta – Dividalshytta”

Gaskashytta – Vuomahytta

6 kwietnia 2011.

20110406_073306_1 Dziś czeka nas bardziej ambitny kawałek niż wczoraj. Wstajemy o 6:30 i wyruszamy o 8:30. Droga rozpoczyna się stromym zjazdem do jara pomiędzy drzewami. Mijamy pieski z zaprzęgów przywiązane do długiej liny koło obozowiska maszerów. Wkrótce rozpoczynamy bardzo strome podejście ” wychodzimy z jara. Nasze niby-pulki co chwila staczają się po nierównej powierzchni, zaczepiają o drzewa i generalnie nie chcą współpracować. Mi też by się nie chciało na ich miejscu ;). Tak stromo pod górę?

Czytaj dalej „Gaskashytta – Vuomahytta”

Altevashytta – Gaskashytta

5 kwietnia 2011.

Jezioro Altevatn Pospaliśmy sobie do 7:30. I jakoś nie spieszyło nam się rano, tak więc wyruszyliśmy o 10:30. Dziś nie mamy wiele do przejścia ” ok. 10 km. Ruszamy śladem skutera, oznaczonym dodatkowo tyczkami. Ślad omija całe Innset od północnej strony. Śnieg jest ubity i zmrożony. Bez fok praktycznie nie dało by się iść.

Czytaj dalej „Altevashytta – Gaskashytta”

Lappjordhytta – Altevashytta

4 kwietnia 2011.

Skandynawia na nartach. Wychodzimy około 9:30. Idziemy pod górę. Warunki takie sobie. Pada śnieg, ciepło, dodatnie temperatura, a więc wilgotno. Śnieg klei się do fok. Idzie się ciężko. Docieramy na grzbiet. Odklejam foki od nart. Jest prawie płasko. Wolę czasem podchodzić jodełką niż męczyć się z kilogramami przyklejonego śniegu do każdej foki.

Czytaj dalej „Lappjordhytta – Altevashytta”

Björkliden – Lappjordhytta

3 kwietnia 2011.

20110403_140909_1 Pociąg spóźnia się tylko 15 minut, co jest dużym sukcesem w porównaniu z rokiem ubiegłym (patrz Riksgränsen – Stuor Karpel). Niestety pogoda nam nie sprzyja. Temperatura jest dodatnia. Ruszamy trasą do biegania. Jedzie się dobrze, trafiają się dłuższe zjazdy.  Chwilami kropi na nas deszcz, innym razem pada śnieg, a za chwilę znowu słońce. Pogoda w kratkę i bardzo ciepło.

Czytaj dalej „Björkliden – Lappjordhytta”

Skandynawia po raz czwarty

Kolejna wiosenna wycieczka narciarska do Skandynawii zaczyna się 2 kwietnia 2011. W tym roku jedzie nasz trzech: Marcin, Sergiusz i ja. Tradycyjnie już lecimy Wizz’em do Sztokholmu, gdzie wsiądziemy w pociąg do Narviku.

Sztokholm zmienił się na gorsze. Nie ma już schowków na bagaże, do których zmieściłyby się nasze narty. Skazani jesteśmy na nasze bagaże ” długie narty i ciężkie plecaki. A musimy jeszcze kupić gaz, którego nie można przewieźć samolotem. W końcu Marcin zostaje z bagażami, a my idziemy do sklepu. Również ze względu na bagaż zmuszeni byliśmy zjeść obiad na dworcu.

Czytaj dalej „Skandynawia po raz czwarty”

Erta Ale – Afdera – Logia – Addis Abeba

11 listopada 2010.

20101111_121847_1 Ruszamy na południe. Ponownie pokonujemy pola lawowe i pustynny piach. Udaje nam się nawet stracić kontakt z jednym samochodem w tumanach kurzu. Zaliczamy też zakopanie się w piachu naszym Land Cruiser’em. Na szczęście wyciągnięcie go drugą maszyną potrwało tylko paręnaście minut. Mijamy kolejne pola lawowe i stożki wulkaniczne.

Czytaj dalej „Erta Ale – Afdera – Logia – Addis Abeba”

Wulkan Erta Ale

Noc 10 na 11 listopada 2010.

Krater Erta Ale Około 21, już po ciemku, ruszamy w drogę.  Przed nami 9.5 km. i 400 m. do góry. Zabieramy coś do picia i spania. Tę noc spędzimy w kraterze czynnego wulkanu.

Czytaj dalej „Wulkan Erta Ale”

Hamedela – Kursawad – Erta Ale

10 listopada 2010.

Jazda przez Danakil Opuszczamy Hamedela zaraz po świcie. Czeka nas ponad 100 km. jazdy po pustyni. Trudnej jazdy.

Czytaj dalej „Hamedela – Kursawad – Erta Ale”