Cerro Tronador


Ten tekst powstał na moim blogu Andy Patagonia 2008 i został stamtąd skopiowany z zachowaniem daty wpisu.

Dziś rano, a właściwie wczoraj wyruszyliśmy z zamiarem przeprowadzenia kolejnej wycieczki górskiej w okolicach Cerro Tronador. Wyjechaliśmy dosyć wcześnie, bo do pokonania było ponad 100 km.

Cerro Tronador leży na terenie Parku Narodowego Nahuel Huapi. Ostatnie 30 km to droga szutrowa, bardzo wąska, miejscami przyklejona do zbocza. Przejazd tego odcinka zajmuje ok. półtorej godziny. To niestety mocno zrewidowało nasze plany wycieczkowe. Zamiast planowanego wejścia na jedną z okolicznych gór oglądaliśmy czarny lodowiec Ventisquero Negro. Jego kolor wynika z ogromnej ilości materiału, który transportuje. U czoła, pomiędzy morenami bocznymi, utworzyło się jezioro, w którym pływa lód, który powstał z cielenia lodowca. Ponad jeziorem lodowiec wznosi się stromo do góty i przykrywa granie Cerro Tronador.

Mieliśmy okazję widzieć jak gdzieś tam wysoko, na grani lód pękł i otworzył się jakiś zbiornik z wodą. Przez kilka minut niemalże od samej góry spadał po lodzie olbrzymi wodospad. Powoli zmniejszał się aż zupełnie zniknął…

Oglądaliśmy jeszcze południową ścianę Cerro Tronador z mnóstwem wodospadów, które nawet nie osiągały ziemi, ponieważ wiatr rozwiewał wodę w pył, który zamieniał się w parę w zetknięciu z rozgrzanymi słońcem skałami.

Za godzinę lecimy na południe do El Calafate, gdzie zrobimy dwa trekkingi – Torres Del Paine i Cerro Torre. Nie wiem, jak tam będzie z internetem, więc może nastąpić dłuższa przerwa.

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.