|
|
Zdjęcia z różnych stron świata Galeria Widnokrąg
Miejsce, gdzie znajdziesz unikalne, autorskie fotoobrazy.
Skanowanie filmów dla pasjonatów fotografii analogowej
Uratuj swoje analogowe zdjęcia, zachowaj wspomnienia
Moje rodzinne miasto. Tylko tyle i aż tyle.
46 Zdjęcia/Zdjęć
Czy to bardzo daleko czy zupełnie blisko warto popatrzeć na to, co dzieje się na niebie i w powietrzu. Zjawiska atmosferyczne i astronomiczne są zawsze wspaniałym spektaklem natury.
29 Zdjęcia/Zdjęć
Podobno to najmniej przyjazne miejsce na całej planecie. Podobno Afarowie, którzy tam żyją, mówią że "lepiej umrzeć niż żyć bez zabijania". Gorący wiatr, upał, wszechobecny pył i brak cienia to tylko cena, którą warto zapłacić za zobaczenie tego, co tam jest.
128 Zdjęcia/Zdjęć
Zupełnie inne niż wszystkie góry, które widziałem dotychczas. Czytając różne źródła można sobie pomyśleć: "najwyżej położona sawanna świata oferująca widoki lepsze niż Wielki Kanion". Lecz można tu spotkać dzieci pasące owce odziane w skóry jak wiele lat temu i pawiany o krwawiących sercach. Przy odrobinie szczęścia spotkamy koziorożce z imponującymi porożami.
65 Zdjęcia/Zdjęć
Całkiem blisko, w Europie, jest miejsce, które przez cały rok oferuje coś interesującego. Latem wspaniałe widoki morza wplątanego pomiędzy góry a zimą - namiastkę Arktyki.
58 Zdjęcia/Zdjęć
Najwyższe góry świata zawsze będą przyciągać. Trudno wprawdzie szukać samotności na trekkingowych szlakach, ale Himalajów trzeba zakosztować. Chociażby po to, żeby zrozumieć jak sama nasza obecność wpływa na delikatny świat dookoła nas. Jest bardzo kruchy.
126 Zdjęcia/Zdjęć
Miasto pełne przestrzeni dla wszystkich, bez względu na rasę, kasę i szeroko pojęte upodobania, gdzie pomniki, nawet upamiętniające najstraszniejsze momenty, są pełne życia, gdzie dworzec kolejowy może być piękny i funkcjonalny...
Cóż, może lepiej było przegrać wojnę...
28 Zdjęcia/Zdjęć
Jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie statki jeżdżą po trawie...
32 Zdjęcia/Zdjęć
Jeszcze do niedawna jego wschodnia część, najbliżej granicy z Białorusią sprawiała wrażenie końca świata. Teraz wszystkie śluzy są czynne, ale nie ma już tamtego klimatu...
45 Zdjęcia/Zdjęć
Różne nazwy, różne symbole, a przecież wszystkie do siebie podobne...
118 Zdjęcia/Zdjęć
Te najbliższe góry, gdzie można wyskoczyć choćby na weekend, gdzie można obserwować to samo miejsce w tak różny, zależny od pory dnia i roku sposób.
94 Zdjęcia/Zdjęć
Kilka dni w Państwie Środka to zdecydowanie za mało, zwłaszcza gdy turystyka i zwiedzanie nie jest celem takiego wyjazdu. Jednak udało się zgromadzić kilka ciekawych obrazków.
14 Zdjęcia/Zdjęć
To miejsce w fińskiej Laponii oferuje wspaniałe możliwości narciarskiego trekkingu. Chociaż góry nie są ani strome, ani wysokie, to jednak teren jest bardzo urozmaicony i stawia narciarzowi wiele wymagań
53 Zdjęcia/Zdjęć
Jedno z nielicznych takich miejsc w Europie, gdzie można spotkać tak ogromną bioróżnorodność. I chociaż jet tu zupełnie płasko, to pejzaże też są piękne.
24 Zdjęcia/Zdjęć
Chyba nie ma kraju większych kontrastów. Trzeba tu przyjechać i wyrobić sobie własne zdanie o Indiach. Każda opowieść będzie inna, jednocześnie prawdziwa i nieprawdziwa
51 Zdjęcia/Zdjęć
Najbardziej strome państwo świata. Od równin Teraju niemalże na poziomie morza po szczyty ośmiotysięczników. Wciśnięty pomiędzy dwie potęgi, miotany politycznymi zawieruchami cały czas pozostaje atrakcyjnym miejscem na trekkingi i górskie wyprawy.
67 Zdjęcia/Zdjęć
Choć świątynie w Khajuraho słyną z rzeźb przedstawiających kamasutrę, to jednak nie są one w większości. Seks i erotyka to takie same ludzkie sprawy jak sztuka, taniec, kultura czy wojna. Bez nazywania grzechem, piętnowania i budzenia poczucia winy religia docenia i czci tę podstawową życiową siłę. Szkoda, że to nie u nas.
72 Zdjęcia/Zdjęć
W języku chińskim oznacza niebiańskie góry. Czy to dlatego, że dotykają niebios, czy też dlatego, że są niebiańsko piękne - nie wiem. Wędrując przez gościnny Kirgistan każdy znajdzie swoją odpowiedź.
34 Zdjęcia/Zdjęć
Rozległe, bardzo rozprzestrzenione miasto. Nie należy oczekiwać tutaj spektakularnych zabytków. Jako atrakcje przewodniki piszą o najszerszej ulicy na świecie. Warto jednak przespacerować się po starych, kolorowych dzielnicach miasta.
40 Zdjęcia/Zdjęć
Niemalże odcięty od lądu półwysep na Morzu Czarnym. Etniczny kocioł, w którym kultury, ludy i wyznania mieszały się przez wieki. Wielka szkoda, że ludzie uznali ten piękny kawałek świata za strategicznie ważne miejsce.
39 Zdjęcia/Zdjęć
Nawet w sercu Europy są miejsca, gdzie można zapomnieć o wyścigu szczurów, gdzie ludzie żyją niemalże tak, jak przed wieloma laty - w rytmie wyznaczonym kolejnymi redykami; we własnej, nieoficjalnej strefie czasowej. Trzeba je poznać, bo nie wiadomo jak długo takimi pozostaną.
59 Zdjęcia/Zdjęć
Kamienne rzeźby i zdobione misternymi rzeźbami świątynie o tysiącletniej historii.
17 Zdjęcia/Zdjęć
Zwalające z nóg wiatry, mocna yerba mate, gauchos i gauchitos. Tak wiele przewodników skrótowo opisuje tę krainę. To jednak nie wszystko. To również niesamowite góry jak Torres del Paine, Fitz Roy i Cerro Torre a także fiordy na pacyficznym wybrzeżu.
65 Zdjęcia/Zdjęć
Choć Werner Herzog („Krzyk kamienia”) upodobał sobie Cerro Torre, to jednak obydwa szczyty robią ogromne wrażenie. Położone blisko siebie są jakby "argentyńską odpowiedzią" na chilijskie Torres del Paine. Odwiedzając Patagonię warto zobaczyć obydwa te miejsca.
26 Zdjęcia/Zdjęć
Patrząc z daleka widać tylko potężny skalny masyw wyrastający z równiny, obcy od wszystkiego dookoła. Najbardziej znane są trzy skalne wieże. Ale warto też odbyć trekking wzdłuż jezior, z których każde ma inny, niepowtarzalny kolor.
48 Zdjęcia/Zdjęć
Częściej słyszy się nazwę największej z wysp archipelagu - Spitsbergen. Położony w połowie drogi pomiędzy Nordkappem a Biegunem Północnym. Ktoś, kto choć raz zobaczył sterczące z morza strome góry, lodowce mieniące się w słońcu wszystkimi odcieniami błękitu, tundrę fioletową od kwitnącej skalnicy będzie tu powracał. Wiele razy.
137 Zdjęcia/Zdjęć
Geograficznie to półwysep, ale dotrzeć tam można tylko wodą lub powietrzem. Kraina kontrastów. Tu gorące wulkany jeszcze w lipcu pokrywa gruba warstwa śniegu. Niedaleko od elektrowni geotermalnej niedźwiedzie polują na płynące w górę rzek łososie. Tak, jakby człowiek tu nigdy nie dotarł.
44 Zdjęcia/Zdjęć
Najwyższe pasmo Gór Pontyjskich o charakterze alpejskim. Tradycyjna, muzułmańska, gościnna i serdeczna Turcja. Ceny jednak często podawane są w Euro, a na szlaku zwykle spotyka się turystów z Izraela. Otwarci, serdeczni, pomocni odreagowują swoje codzienne życie w strefie wiecznej wojny.
42 Zdjęcia/Zdjęć
Kto widział „Misję” ten na pewno usłyszy tu w myślach muzykę Ennio Morricone. Chociaż miejsce to nie jest tak dzikie, jak wtedy gdy żyli tu tylko Guarani, to wciąż zachwyca widokiem i hukiem spadającej wody; potęgą natury.
25 Zdjęcia/Zdjęć
Surowy, suchy i piękny. Gorący latem i bardzo mroźny zimą. Tylko koło rzek i strumieni ciągną się wąskie paski żyznej ziemi. A ludzie tu uśmiechają się dużo częściej niż u nas...
66 Zdjęcia/Zdjęć
Wyrastają z tajgi na bardziej ucywilizowanym, zachodnim brzegu Bajkału. Wystarczy jednak wejść na kilka kilometrów wgłąb tajgi, aby być zdanym tylko na siebie i częściej spotykać niedźwiedzie niż ludzi
38 Zdjęcia/Zdjęć
Jedna piąta słodkiej wody całego świata. Niby ujarzmiony BAMem, koleją transsyberyjską i zaporą na Angarze. Jednak od jego brzegu rozciąga się dzika tajga, w której pokonanie kilku kilometrów zajmuje nieraz cały dzień. Czas płynie też inaczej, gdy pokonuje się rozległe wiatrołomy, kiedrowyj stlanik, a za most musi wystarczyć powalone drzewo.
20 Zdjęcia/Zdjęć
Stare, drewniane domy, z pięknie rzeźbionymi okiennicami, powoli odchodzą, rok po roku zapadają się głębiej w wieczną zmarzlinę.
26 Zdjęcia/Zdjęć
Dodaj komentarz
|
Relacje z podróży
-
Dividalshytta – Vetlensbua i Bardufoss
Ruszamy rano. Dziś mamy przejść najdłuższy odcinek naszej wycieczki – ponad 30 km. Nic nie pomagają żelowe plastry na piętach. Każdy krok to uderzenie bólu. Bólu wyłączającego percepcję czegokolwiek dookoła. Najgorzej, gdy droga wiedzie pod górę. A podejść ma być dziś dużo.
czytaj dalej...
-
Vuomahytta – Dividalshytta
Wyruszamy o 8 rano, dziś jeszcze większy kawałek przed nami. Zjeżdżamy do doliny Anjavassdalen. Początkowo jest fajnie, potem trochę kluczymy pomiędzy drzewami. Idzie nam sprawnie, szybko osiągamy dno doliny. Pogoda dopisuje, świeci słońce. Tylko trochę jest za ciepło. Na dnie doliny znajdujemy ślad narciarski i kierujemy się wzdłuż niego.
czytaj dalej...
-
Gaskashytta – Vuomahytta
Dziś czeka nas bardziej ambitny kawałek niż wczoraj. Wstajemy o 6:30 i wyruszamy o 8:30. Droga rozpoczyna się stromym zjazdem do jara pomiędzy drzewami. Mijamy pieski z zaprzęgów przywiązane do długiej liny koło obozowiska maszerów. Wkrótce rozpoczynamy bardzo strome podejście – wychodzimy z jara. Nasze niby-pulki co chwila staczają się po nierównej powierzchni, zaczepiają o drzewa i generalnie nie chcą współpracować. Mi też by się nie chciało na ich miejscu ;). Tak stromo pod górę?
czytaj dalej...
-
Altevashytta – Gaskashytta
Pospaliśmy sobie do 7:30. I jakoś nie spieszyło nam się rano, tak więc wyruszyliśmy o 10:30. Dziś nie mamy wiele do przejścia – ok 10 km. Ruszamy śladem skutera, oznaczonym dodatkowo tyczkami. Ślad omija całe Innset od północnej strony. Śnieg jest ubity i zmrożony. Bez fok praktycznie nie dało by się iść.
czytaj dalej...
-
Lappjordhytta – Altevashytta
Wychodzimy około 9:30. Idziemy pod górę. Warunki takie sobie. Pada śnieg, ciepło, dodatnie temperatura, a więc wilgotno. Śnieg klei się do fok. Idzie się ciężko. Docieramy na grzbiet. Odklejam foki od nart. Jest prawie płasko. Wolę czasem podchodzić jodełką niż męczyć się z kilogramami przyklejonego śniegu do każdej foki.
czytaj dalej...
-
Björkliden – Lappjordhytta
Pociąg spóźnia się tylko 15 minut, co jest dużym sukcesem w porównaniu z rokiem ubiegłym (patrz Riksgränsen – Stuor Karpel). Niestety pogoda nam nie sprzyja. Temperatura jest dodatnia. Ruszamy trasą do biegania. Jedzie się dobrze, trafiają się dłuższe zjazdy. Poza tym, że jest wściekle gorąco (kilka stopni powyżej zera), to pogoda jest ok. Trochę słońca, trochę chmur, trochę deszczu.
czytaj dalej...
-
Skandynawia po raz czwarty
Kolejna wiosenna wycieczka narciarska do Skandynawii zaczyna się 2 kwietnia 2010. W tym roku jedzie nasz trzech: Marcin, Sergiusz i ja. Tradycyjnie już lecimy Wizz’em do Sztokholmu, gdzie wsiądziemy w pociąg do Narviku.
czytaj dalej...
-
Erta Ale – Afdera – Logia – Addis Abeba
Ruszamy na południe. Ponownie pokonujemy pola lawowe i pustynny piach. Udaje nam się nawet stracić kontakt z jednym samochodem w tumanach kurzu. Zaliczamy też zakopanie się w piachu naszym Land Cruiser’em. Na szczęście wyciągnięcie go drugą maszyną potrwało tylko paręnaście minut. Mijamy kolejne pola lawowe i stożki wulkaniczne.
czytaj dalej...
-
Wulkan Erta Ale
Około 21, już po ciemku, ruszamy w drogę. Przed nami 9.5 km. i 400 m. do góry. Zabieramy coś do picia i spania. Tę noc spędzimy w kraterze czynnego wulkanu.
czytaj dalej...
-
Hamedela – Kursawad – Erta Ale
Opuszczamy Hamedela zaraz po świcie. Czeka nas ponad 100 km. jazdy po pustyni. Trudnej jazdy.
czytaj dalej...
-
Dallol
Wstajemy przed wschodem słońca. Chodzi o to, aby jak najwięcej obejrzeć przed południem, kiedy jeszcze nie będzie tak gorąco. W końcu jesteśmy w jednym z najgorętszych miejsc na Ziemi. To, że dziś będzie szczególny dzień widać tez po tym, że Mikias angażuje dodatkowo 4 żołnierzy z jakiejś pobliskiej bazy wojskowej. Każdy z kałachem, a do tego nasz scout. Pierwszy punkt to wulkan Dallol.
czytaj dalej...
-
Mekele – Hamedela
Śpimy prawie do 7 rano. W cenę hotelu mamy wliczone śniadanie, całkiem przyzwoite. To jeszcze bardziej przekonuje mnie, że Hatsey Yohannes w Mekele to najlepszy i najtańszy hotel, w którym spaliśmy. Jest już cała nasza grupa, dołączył też trzeci Land Cruiser. Kierowcy pakują nasze bagaże na samochody.
czytaj dalej...
-
Lalibela – Mekele
O 5:30 rano jesteśmy gotowi do drogi. Busik już na nas czeka. Ruszamy spod hotelu. Pierwszy postój zaliczamy dość nieoczekiwanie przy dworcu autobusowym, a raczej miejscu, skąd autobusy odjeżdżają. Policjant zatrzymuje nasz samochód.
czytaj dalej...
-
Lalibela
Nauczeni wczorajszym doświadczeniem na śniadanie przyrządzamy sobie kaszkę, która miała stanowić awaryjne śniadanie w górach. Zgodnie z ustaleniami, o 8:30 czeka na nas nasz przewodnik. Ruszamy do pierwszej grupy kościołów.
czytaj dalej...
-
Gonder – Lalibela
Dziś pojedziemy do Lalibeli, ale dzień zaczynamy od oglądania zabytków Gonderu. Już wcześniej wybraliśmy dwa zabytki – zespół pałacowy króla Fasilidesa i kościół Debre Berhan Selassie. O 6 rano jesteśmy umówieni z Emanuelem – naszym przewodnikiem po Gonderze a jednocześnie właścicielem firmy turystycznej, z której usług korzystamy. Nasz busik zabiera nas z hotelu i przywozi pod wejście do zespołu pałacowego. Okazuje się, że choć zwiedzać można od 8 rano, to dla miejscowego przewodnika nie ma rzeczy niemożliwych. Płacimy tyle co za bilety i wchodzimy na teren zabytku. Takie zwiedzanie ma tę zaletę, że nie ma innych turystów. No i strażnik też jest zadowolony, bo zainkasował to, co poszłoby na bilety. A sam Emanuel – jak okazuje się znajomy Mikiasa, organizuje nasz transport. Wszyscy są zadowoleni.
czytaj dalej...
-
Etiopska ceremonia kawowa
Mikias spisał się znakomicie. Zamówiony transport przybywa o godzinie 10.Nasz busik to Toyota Hiace. Kierowca bardzo dobrze mówi po angielsku. Razem z nami wracają Jaju i Workie. No i oczywiście Salomon. Już kilka dni temu zaprosił nas do swojego domu na ceremonię parzenia i picia kawy.
czytaj dalej...
-
Ostatni dzień w Górach Siemen
Trekking udał się bardzo dobrze. Plan przewidywał jeden rezerwowy dzień w razie jakichś problemów. Transport zamówiony jest na jutro. Dziś odpoczywamy w Chennek. Rano idziemy poszukać koziorożców. Widzimy dwa samce, ale w takiej odległości, że na zdjęciu byłyby niemalże niedostrzegalną plamką. Pasą się na niemalże pionowym urwisku. Zręcznie i z gracją poruszają się po pionowych ścianach skubiąc sobie to, co tam rośnie.
czytaj dalej...
-
Ambiko – Chora Leba – Chennek
Jeszcze wczoraj Salomon załatwił nam transport z Ambiko do Chennek. Pamiętając dość strome i nieprzyjemne zejście z Bwahit do Chora Leba nie bardzo chciało nam się wchodzić tą samą drogą. Samochód miał pojawić się o 6 rano. O tej porze byliśmy spakowani, gotowi i po śniadaniu. Tylko samochodu nie było.
czytaj dalej...
-
Ras Dashen
W zasadzie poprawna nazwa brzmi Ras Dejen, choć rzadko spotyka się ją pisaną w taki sposób. Wstajemy bardzo wcześnie i wychodzimy o 5:15. Jest jeszcze ciemno i zimno. Prowadzi Workie. Widać, że wszystkie ścieżki zna tu na pamięć. W świetle czołówek widzimy tylko to, co pod nogami.
czytaj dalej...
-
Chennek – Ambiko
Ruszamy stosunkowo późno. I okazuje się, że bardzo dobrze. Ledwie dochodzimy do uskoku, dosłownie kilkaset metrów od Chennek, spotykamy trzy samice koziorożca abisyńskiego (walia ibex). Są tak zajęte sobą, że nie zwracają na nas uwagi. Toczą ze sobą potyczki na rogi, podjadają liście z drzew – widać, że dobrze się bawią. Można spokojnie do nich podejść i zrobić kilka zdjęć z bliska.
czytaj dalej...
-
Geech – Chennek
Wychodzimy rano o 7:40. Jest jeszcze chłodno. Wieje wiatr. Mamy dzięki temu chłodzenie. Zostawiamy po lewej stronie nasz wczorajszy szczyt – Imet Gogo. Pomiędzy nim a pozostałą częścią płaskowyżu jest dolina. Schodzimy na skraj płaskowyżu, nad przepaścią. Tu zatrzymujemy się na chwilę, aby ruszyć dalej wzdłuż uskoku.
czytaj dalej...
-
Imet Gogo
Dziś czeka nas dzień aklimatyzacyjny. Planujemy wejść na jeden z najlepszych punktów widokowych w górach Siemen – Imet Gogo. Jego szczyt ma osiąga prawie 4000 m. npm. Dziś poprawimy naszą aklimatyzację na pozostałą część trekkingu i wejściem na Ras Dejen.
czytaj dalej...
-
Sankaber – Geech
Po śniadaniu i zapakowaniu bagaży ruszamy w drogę. Workie prowadzi nas ścieżką wzdłuż skaju przepaści. Dopisuje nam piękna pogoda. Czuć żar afrykańskiego słońca, jednak nie jest aż tak bardzo gorąco. Przekroczyliśmy wysokość 3000 m. npm, dzięki czemu temperatura nie jest tak wysoka, jak niżej. Dookoła nas hasają stada dzelad. Można spokojne zatrzymać się i zrobić kilka fajnych zdjęć. Samce prezentują się dużo bardziej okazale niż samice. Samce są dużo większe i mają długie, piękne futro oraz okazałe grzywy. W przerwach pomiędzy skubaniem trawy do jedzenia, wzajemnym iskaniem i seksem lubią sobie usiąść i pokazywać się całemu światu, jakie to są piękne. No i takie są ;).
czytaj dalej...
-
Debark – Sankaber
Kończymy śniadanie około 8 rano. Przed hotelem leżą masze bagaże i zakupy na drogę. Trwa ładowanie wszystkiego na muły, czemu towarzyszą liczni kibice. W międzyczasie poznajemy naszego scout’a. Nazywa się Workie i jest podobno bardzo doświadczony. Jego kałasz wygląda bardzo porządnie, on sam też sprawia wrażenie właściwego człowieka na właściwym miejscu.
czytaj dalej...
-
Do Debark przez Gonder
Nasz samolot odlatuje wcześnie rano, ale Mikias zapewnia, że godzina przed odlotem to aż nadto. Zorganizowany przez niego transport zabiera nas z hotelu o 6:15. Mamy godzinę do odlotu. Szybko docieramy na lotnisko, a tu przed wejściem kolejka. I to jaka. Wygląda, że samolot odleci bez nas. Już przy wejściu trzeba wyskoczyć z butów, prześwietlić bagaże, potem kolejka do odprawy, kilka razy zawinięta. No to pięknie.
czytaj dalej...
|
Dzięki Leszku, wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam
Piotr
Witam
Piotrze zdjęcia wspaniałe przenoszą człowieka
chociaż na chwilę w miejsca do których pewnie nigdy nie dotrze a dzięki Tobie może je oglądać.
I to jest piękne.
Pozdrawiam serdecznie
Leszek Zajączkowski
To dla mnie wielka radość, że zdjęcia się podobają. Pozdrawiam.
Przepiękne zdjęcia! Zobaczyłem Pana zdjęcia Warszawy w metrze na ekranie i szybko doszedłem do wniosku, że muszę zajrzeć na Pana stronę ;) Dziękuję za fotki Kanału Ostródzko-Elbląskiego :) Ostróda to moje ukochane miasto :) Pozdrawiam :)
Dzięki, też świątecznie :)
Jesteś moim „Guru fotograficznym” :)
Pozdrawiam już prawie świątecznie :)
Piotr Czekamy na zdjęcia z Etiopii
Pozdrawiam Krysia
Piotr
Z wielką niecierpliwościa czekamy na zdjecia z ostatniej wyprawy
Wiem że będą wspaniałe
Daj mi znać jak je już opublikujesz
Pozdrawiam Was wszystkich
Krysia
Dziękuje bardzo, bardzo się ciesze , że zdjęcia się Pani podobają.
Przypadkowo weszłam na galerie Pana zdjec,jest wspaniała.Zazdroszcze Panu fantastycznych podrózy. Zycze powodzenia.Pozdrawiam z Podkarpacia.
Witam,
Cieszę się, że zdjęcia się podobają. Życzę udanego wyjazdu i wielu wrażeń w Argentynie.
Pozdrawiam
Piotr
Witam…
cudowne zdjęcia, wybieram sie w listopadzie do Argentyny i Pańskie zdjęcia pomagaja mi przetrwac ten trudny czas i odliczanie do wyjazdu, marzę by zobaczyć to wszystko na własne oczy:)))))
Pozdrawiam
Betka
Jak najbardziej, proszę tylko o podpisanie zdjęć nazwiskiem autora.
Pozdrawiam
witam :) gratuluję pięknych zdjęć i zazdroszczę talentu :)
chciałam jednak się zapytać czy mogłabym wykorzystać Pańskie zdjęcia do projektu szkolnego na temat Biebrzańskiego Parku Narodowego?
Pozdrawiam, Monika :)
Dokładnie, po zgraniu śladu z GPS umieściłem plik gpx na serwerze i użyłem odpowiedniego pluginu do wordpressa, konkretnie „XML Google Maps”, który oprócz narysowania śladu na mapie potrafi wykreślić profil wysokości i prędkości. Nie wiem, o jakie mapy Ci chodzi – dla garmina są mapy DEM z wysokościami, z tym że różnice trzeba sobie obliczyć samemu. Jest też zestaw map „Warstwice” dla Polski. Więcej info o mapach znajdziesz na stronie GPSmaniaka (wpisz w google „gpsmaniak”, a znajdziesz).
Pozdrawiam
Witam, gratuluję i zazdroszczę. Mi też się marzą takie wyprawy … ale ja nie o tym. Mianowicie chciałem zapytać jak zrobić wykres wysokości z przejechanej trasy ? Podejrzewam, że miałeś po prostu przy sobie GPS i stąd te dane. Nie wiesz gdzie są takie mapy, które po wpisaniu dwóch lokalizacji podają jaka była różnica wysokości n.p.m. ?
Życzę powodzenia.
Z góry dziękuję.
Pozdrawiam
Grzegorz
Wspaniała wyprawa i foty,zapraszam na wyprawę Zosi(2008)
http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,863,88840191,88840191.html
Krzyk kamienia..
zazdroszczę podróży. Piękne zdjęcia.